20 lutego 2013
17 lutego 2013
Beata Pawlikowska "Blondynka, jaguar i tajemnica Majów" -
książka dla ciekawych świata
Kim jest Beata Pawlikowska, wie chyba każdy – podróżniczka, pisarka, miłośniczka języków obcych i ilustratorka książek. Jednych zachwyca, innych denerwuje, ale mało kogo pozostawia obojętnym.
I to dotyczy też jej cyklu opowieści z podróży „Blondynka…”.
Tym razem Blondynka
zabiera nas w podróż do Gwatemali, jednego z najniebezpieczniej- szych krajów
świata. Omijając najpopu- -larniejsze
szlaki turystyczne dociera do zakątków, gdzie stare
indiańskie tradycje to zwykła codzienność, a nie specjalne przedstawienie dla
turystów.
Książka jest bardzo osobista, pełna sugestywnych opisów, dzięki którym można poczuć zapach świeżej tortilli przygotowywanej o świcie na targowisku w Chichicastenango i zamarzyć
o gwatemalskim przysmaku chapulin czyli pieczonych, chrupiących świerszczach.
Mi ten sposób
narracji pełen odczuć autorki odpowiada, ale niektórych może pewnie drażnić.
Pawlikowska
ma lekkie pióro, pisze z pasją i dowcipnie. Chociaż muszę przyznać, że miejscami
ten humor jest może nieco zbyt wymuszony. Całość jednak jest spójna, a hiszpańskie wstawki dodają książce smaczku.
Wspólnie z Blondynką tropimy tajemnice Majów, odkrywamy prawdę na temat Atlantydy, Kryształowych
Czaszek, obchodzimy gwatemalską Wielkanoc, poznajemy tytułowego jaguara
i odbywamy szaloną podróż miejscowym autobusem do stolicy kraju. Całość uzupełniają niesamowite zdjęcia wykonane przez samą autorkę, a fakt że na niektórych pojawia się we własnej osobie jest miłą niespodzianką. Moim ulubionym jest zdjęcie piskląt w kolorach tęczy - nazwanych przez podróżniczkę „dziećmi kosmicznej kury”. Chociaż przyznam, że gdy dowiedziałam się w jaki sposób zyskują te barwy to mój zachwyt zmienił się we współczucie. Ale czemu, to już musicie przeczytać sami.
i odbywamy szaloną podróż miejscowym autobusem do stolicy kraju. Całość uzupełniają niesamowite zdjęcia wykonane przez samą autorkę, a fakt że na niektórych pojawia się we własnej osobie jest miłą niespodzianką. Moim ulubionym jest zdjęcie piskląt w kolorach tęczy - nazwanych przez podróżniczkę „dziećmi kosmicznej kury”. Chociaż przyznam, że gdy dowiedziałam się w jaki sposób zyskują te barwy to mój zachwyt zmienił się we współczucie. Ale czemu, to już musicie przeczytać sami.
Dzięki tej książce mamy okazję odbyć podróż, na którą większość z nas pewnie nigdy się nie odważy i chociaż niektóre z opisanych przygód są pewnie zmyślone, to absolutnie nie przeszkadza to w czerpaniu przyjemności z czytania.
Recenzja bierze udział w konkursie „Czytanie: 802% normy” http://www.koobe.pl/121,a,konkurs-dla-blogerow.htm
Oj
ciężko się powstrzymać przed kupieniem nowej książki, gdy ta się tak zalotnie z półki uśmiecha, że aż w żołądku skręca z chęci jej posiadania.... :)
15 lutego 2013
Śniło
mi się, że zamiast kręgosłupa mam taki pręt
jak do betonu. Mój mózg próbuje sobie poradzić z dostarczonymi mu
wiadomościami. W sumie to mu się wcale nie dziwię, bo ja też się boję. I chyba właśnie, żeby się uporać z tym strachem odczuwam nieustającą potrzebę mówienia o tym. To sposób na oswojenie się.
Nie oczekuję litości. Chcę tylko zrozumienia, że mam prawo się bać, że mam prawo widzieć wszystko w czarnych barwach. Wiem, że nikt nie chce mnie zranić, przeciwnie, ale łatwo jest mówić "będzie dobrze", "nie myśl o tym", "operacje są dla ludzi", gdy to tyczy czyjegoś ciała i to ktoś inny zagryza zęby z bólu.
Jedyne czego potrzebuję to poczucia, że nie jestem sama.
Nie oczekuję litości. Chcę tylko zrozumienia, że mam prawo się bać, że mam prawo widzieć wszystko w czarnych barwach. Wiem, że nikt nie chce mnie zranić, przeciwnie, ale łatwo jest mówić "będzie dobrze", "nie myśl o tym", "operacje są dla ludzi", gdy to tyczy czyjegoś ciała i to ktoś inny zagryza zęby z bólu.
Jedyne czego potrzebuję to poczucia, że nie jestem sama.
14 lutego 2013
Ekstruzja
to słowo klucz do mojego kręgosłupa.
Ekstruzja: Stan w większości przypadków wymagający zabiegu operacyjnego. Dochodzi tu do całkowitego przerwania ciągłości pierścieni włóknistych i uwypuklenia się jądra miażdżystego na zewnątrz dysku.
Ekstruzja: Stan w większości przypadków wymagający zabiegu operacyjnego. Dochodzi tu do całkowitego przerwania ciągłości pierścieni włóknistych i uwypuklenia się jądra miażdżystego na zewnątrz dysku.
12 lutego 2013
Są
takie dni, że fakt iż pracujemy w tzw. open space zupełnie mi nie przeszkadza, a głupie rozmowy z drugiego boksu wywołują jedynie litościwy uśmiech. Ale zdarzają się też takie chwile, gdy ta otwarta przestrzeń, brak ścian, brak własnego kąta, gdzie można się schować z własnym bałaganem, złym humorem, niewyspaniem doprowadza mnie do wrzenia. I słuchawki w uszach nie wystarczają. Jak sobie z tym radzę? Można się naburmuszyć i zamknąć w sobie. Ale zdecydowanie lepiej działa rozładowanie napięcia i... śmiech. I wtedy zmieniam się w psikuśnika.
Psikus tu, psikus tam i jakoś można przetrwać osiem godzin siedząc ludź na ludziu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
